|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Moje krzyżyki i nie tylko...
Zaglądam:
|
piątek, 02 września 2011
Tak sobie wczoraj w nocy wymyśliłam, że potrzebuję tutaj małej zmiany. I nie chodzi tutaj o zmianę szablonu. Po prostu blox trochę mi się znudził, a czarę goryczy przelało parę wpisów, które podczas publikacji szlag trafił. Więc na razie się przenoszę na pingera. Nie wiem czy tu wrócę, ale oczywiście jest to możliwe, więc ten blog sobie zostanie i poczeka, aż pani niezdecydowana coś postanowi :)
niedziela, 28 sierpnia 2011
Wróciłam :) I znowu się zakochałam. W sumie nie znowu, bo nie zdążyłam się odkochać. Mama ciągle się dziwi co mi odbiło. Ja jej odpowiadam, że niech się cieszy, że odbiło mi teraz, a nie kilka lat wcześniej. Inaczej, bardzo możliwe, że w tej chwili szkoliłabym się na pilota studiując w Dęblinie, a ona by drżała ze strachu :o Ale po kolei. Po 4 godzinach snu pobudka. 6.00 wyruszamy. Najpierw jedziemy autostradą, a później już niestety o wiele wolniej. Grunt, że klima była :D
Dojazd do Radomia bez żadnych komplikacji. W samym Radomiu zero drogowskazów gdzie jechać. Nie byliśmy 1 raz, więc coś kojarzyliśmy, organizatorzy prosili o białą kartkę, szkoda tylko, że większość policjantów to olewała :) Ale w końcu jedni nam pomachali i poprowadzili na jeden z parkingów. Na samo lotnisko dojeżdżało się już autobusami. Na dzień dobry zwiedziliśmy wystawę statyczną.
Co mi się spodobało, w tym roku ŻW wpuszczała dzieci (i nie tylko) w pobliże, a nawet do samolotów :) Na zdjęciu przystojny pilot (?), który poświęcał kilka chwil dla każdego, a nie że wchodź, usiądź sobie na miejscu pilota, zrób fotkę i następny ;)
Śmigłowców było kilka. Do tego na zdjęciu powyżej również można było podejść, a za sterami siedziała młoda dziewczyna i brała dzieci na kolana. W kolejnym śmigłowcu wojskowy pozwolił dzieciom biegać po samolocie i co chwile słychać było błagalne "dzieci proszę, bo ja was nie ogarniam, nie potrafię nad wami zapanować" :) A dzieci szalały dalej :D
Śmigłowiec ratowniczy Anakonda. Dzięki pływakom jako jedyny potrafi wylądować na wodzie. Nasz pomalowany na niebiesko z zębami :) Chciałabym go zobaczyć podczas wodowania :)
Następny to MI-24V, czyli śmigłowiec wsparcia, szturmowy i przeciwpancerny. Mnie (jako kobiecie i laikowi:) najbardziej przypadł do gustu wygląd, a dokładniej namalowany na nim tygrys :D
I ostatni z prezentowanych przez mnie śmigłowców: Black Hawk, czyli nic innego jak Helikopter w Ogniu :)
A teraz kilka zdjęć już z pokazów dynamicznych. Zdjęć narobiłam dużo, większość jest niewyraźna, część to tylko niebo :) Nie jest łatwo za nimi nadążyć plus mój aparat jest taki sobie, no i mieliśmy piękna pogodę, bez ani jeden chmurki, za to z ostro dającym słońcem :]
Wydaje mi się, że jest to Gripen, aczkolwiek pewna nie jestem :) Jeżeli to on, to pamiętam, że potrafi rozpędzić się do 2 machów, niestety żaden z samolotów nie dotarł to tej magicznej prędkości 1 Ma...
Tutaj już jestem pewna, że są to dwa jednakowe Su-22. Świetnie pomyśleli, że wystartowali z różnie ustawionymi skrzydłami (a jest to samolot mogący zmieniać ich geometrię).
Udało mi się nawet uchwycić kolory francuskich Alpha Jetów. Patrouille de France to jeden z najlepszych na świecie zespołów akrobacyjnych. Po obejrzeniu ich 20 minutowego występu mogę to potwierdzić :) Nie dość, że wyczyniają na niebie cuda to występowi towarzyszy niezwykła muzyka, co daje niesamowity efekt.
Dzięki obecności smugaczy wypuszczających kolorowe smugi pokazy kilkuosobowych zespołów stają się jeszcze atrakcyjniejsze :)
Pomarańczowy F-16. Jeżeli taki kolor to wiadomo - holenderski. Chociaż F-16 to akurat wczoraj kilka latało. Oprócz Holandii, do Radomia przylecieli piloci z Belgii i z Grecji. No i oczywiście podczas oficjalnego otwarcia pokazów przeleciało nad nami 6 naszych F-16 :) Jeśli chodzi o mnie to te maszyny zachwyciły mnie tym, jak "osiadają na powietrzu" po szaleńczym locie pionowo w dół. Inaczej niż pozostałe samoloty - nie delikatnym łukiem. Oczywiście wszystkie pokazywały na co ich stać, m.in. latały z prędkością minimalną 230 km/h (pod odpowiednim kątem - jak na zdjęciu) i niestety rozpędzały się tylko do około 0.95 Ma... (mówię niestety, bo dużo bym dała żeby zobaczyć obłok Prandtla-kogoś tam :) Zdjęcia z pokazu śmigłowców mam, ale kiepskiej jakości. Pomijając szalonego pilota z ekipy Red Bulla przeczącego słowom komentatorów, że śmigłowce akrobacji nie wykonują (a on robił sobie fikołki w powietrzu:), to rzeczywiście ich przeloty tak widowiskowe nie były. Jednak większość z nich pięknie wita się z publicznością. Zawisa stosunkowo nisko i kłania się :) Żeby nie było pozostali też się witali, przechylając się raz w prawo, raz w lewo, co dawało efekt machania nam :) Lub też (w przypadku grup) wypuszczając biało-czerwone smugi dymu. I na koniec najlepsze: 10 samolotów Aeromacchi MB-339, czyli włoska grupa Frecce Tricolori. Ich komentator zadziwił wszystkich - większość mówił po polsku :) Pozostałą część oczywiście po angielsku z typową dla Włochów wymową :D Lub mieszał oba języki (a tieraz spójszszcie w ljewo - de solista iz koming!)
I już na samusieńki koniec - filmik. Ostatni przelot Frecce Tricolori z Pavarottim w tle. Jak dla mnie na żywo efekt niesamowity.
piątek, 26 sierpnia 2011
Sytuacja była standardowa. Impreza rodzinna, dokładniej mówiąc urodziny, więc standardowo wiedziałam, że przygotowania do niej trochę czasu zajmą. Ale pewnego razu buszując sobie po necie przypadkowo natrafiłam na zdjęcie koreczków. I co? Oczywiście postanowiłam koreczki zrobić, jakby i bez nich mało roboty było... Pomijając fakt, że goście zaczynają się powoli schodzić, a ja w kuchni bawię się tymi wykałaczkami i przeklinam sama siebie, po co mi to było, to koreczki zrobiły furorę :) I coś mi się zdaje, że następnym razem pogooglam i wynajdę sobie jeszcze coś ciekawszego :D
I tak na pierwszym planie w sumie nic odkrywczego, bo pomidorek koktajlowy, mini mozarelka i listek bazylii. Dalej koreczki nudne, czyli ser, szynka i oliwka, a koreczkowy przekładaniec to naleśniki ze szpinakiem przekładane doprawionym serkiem homogenizowanym i serem żółtym. I te były rozchwytywane najbardziej :) Co ciekawe małe dzieci, które z zasady są na nie jeśli chodzi o nowe jedzonko, wcinały je jeden za drugim :) ^^^^^^^^ Troszkę odbiegając od koreczkowego tematu, tygodni kilka temu kupiłam 2 pękające lakiery. Jakoś przekonana do nich nigdy nie byłam, ale były akurat w rossmanie w promocji i wylądowały w koszyku. I tak od czasu do czasu kombinuje z tymi kolorami, ale w sumie dalej nie wiem czy one mi się podobają. Ostatnio maluję nimi pazury po kilkudniowym lakierze, który zaczyna powoli odpryskiwać :) Plus taki, że lakier ładniej pęka na porządnie wyschniętym lakierze (przynajmniej tak mi się wydaje), no i zakrywa ubytki :) I tak dzisiaj też zrobiłam na moich króciutkich paznokciach (a wydaje mi się również, że one ładniej wyglądają na długich) pomalowanych miętowym inglotem :]
czwartek, 11 sierpnia 2011
Zapomniałam się pochwalić, że od jakiś 2 tygodni w naszym domku zamieszkało nowe małe stworzonko :) Stworzonko jest przekochane (jak śpi) i przeszalone (jak rozrabia). Zdjęcia ciężko jej zrobić w ruchu, ostre wychodzą tylko podczas spania :) Foto 1. Mała śpi po wyczerpującej zabawie piłeczką (btw jest to pierwszy kot, któremu pasują wszystkie zabawki... Wiskasowa wędka została przyjęta przez poprzedniego miną "kobieto powaliło cię?!", a ta potrafi szaleć pół godziny bawiąc się zawleczką od piwa:)
Foto 2. Mała wyjątkowo szybko się zadomowiła. I to zarówno w domu, jak i na ogrodzie :) Tutaj akurat zawisła między gałęziami i konieczna była pomoc człowieków...
Foto 3. W domu opanowała już wszystko. Jest jednak pierwszym kotem, który szaleje na wieszaku na ubrania...
(widzicie to M między jej oczami? przez to kombinowaliśmy, żeby nazwać ją na M... chciałam Morfinkę, Malibu tudzież Martini, ale nie przeszło :P Imię z tytułu notki też nie - mała jest Milą, Milką lub Milusią) Foto 4. Oczywiście na zewnątrz kota z oczu nie spuszcza duży zwierz (stan na dziś: mały zwierz 1,2 kg - duży zwierz 40 kg). Tutaj jednak zaburzone proporcje :)
PS. Mam nadzieję, że Milka pobędzie u nas dłużej niż 2-3 lata, jak było w przypadku poprzednich kotów... |